Uczelnieinfo.pl

Aktualności

PDF Drukuj Email

 

Jan Kochanowski


Pieśń VIII

(oprac. prof. dr hab. Piotr Wilczek)




Kiedy sie rane zapalają zorza,
A dzień z wielkiego występuje morza,
Przyszedłem na brzeg, kędy Wisła bieży,
A tam siedziała na wysokiej wieży,
Podjąwszy rękę, smutna białagłowa
I pocznie z płaczem narzekać w te słowa:

«Takżem ja barzo niefortunna była?
Takżem ja wiele szczęściu przewiniła?
Że temu k woli być nieboga muszę,
Który jako grzech mierzi moją duszę.
A ten gdzieś siedząc, narzeka z daleka,
Przed którym nie mam milszego człowieka.

Ślub mi przywodzą, poniewolne słowa,
Na które nigdy nie zwalała głowa;
A ono było lepiej serca pytać,
Które gdy nie chce, słów sie prózno chwytać.
Niech sie tym cieszy, że mię ma w niewoli,
Ręce mógł zwięzać, myśli nie zniewoli.

Bogu tajemne nie są ludzkie sprawy,
Ten z nieba widzi, kto krzyw, a kto prawy.
Ja nie mam komu krzywdy swej powiedzieć,
Jeślibych miała, i to trudno wiedzieć.
Jednęż mam wolność w swej ciężkiej niewoli,
Że sie wżdy mogę napłakać do woli.

Więc mię to zewsząd szczęście pokarało,
Wszystko mi zaraz, com miała, pobrało.
Ojczyzny nie mam, matkim ostradała,
Samam sie w ręce okrutne dostała.
Cóż mię gorszego mogło potkać w boju
Nad to, co cierpię, nieboga, w pokoju?

Czasem bych rada żałość swą pokryła
A na lepszą sie postawę zdobyła;
Ale smutnemu trudno śmiech przychodzi,
Trzeźwi w pijanych sprawy nie ugodzi.
I mnie nieszczęsną łzy moje wydają,
Które mi z oczu płynąć nie przestają.

Tegom też pewna, że mię nie miłuje;
Nie mam mu ze złe, mnie w tym naszladuje.
On wie, co myśli, świadom, o co stoi;
Ja go nie sądzę, ani mi przystoi,
Wszakoż sie k temu zawsze będę znała:
Mił mi nie będzie, bych dziś umrzeć miała.

A ty, mój bracie, wzorem stryja twego,
Pomści mej krzywdy i zelżenia swego.
Uczyń, co twej krwi szlachetnej przystoi,
Miłość przy tobie nieomylna stoi.
Jać albo zdrowia w tym frasunku zbędę,
Albo na koniec twoją żoną będę.