Uczelnieinfo.pl

Aktualności

PDF Drukuj Email

 

Jan Kochanowski


Pieśń IV

(oprac. prof. dr hab. Piotr Wilczek)




Kiedy by kogo Bóg był swymi słowy
Upewnił, że miał czasu wszelakiego
Strzec od złych przygód jego biednej głowy,

Miałby przyczynę żałować sie swego
Nieszczęścia, płacząc, że mu sie nie zstało
Dosyć tak zacnej obietnicy Jego,

Ale że Bogu z nami sie nie zdało
Tak postępować; prózno narzekamy,
Że sie co przeciw myśli nam przydało.

Wszyscy w niepewnej gospodzie mieszkamy,
Wszyscysmy pod tym prawem sie zrodzili,
Że wszem przygodom jako cel być mamy.

Na tym rzecz wszytka, żebysmy nosili
Skromnie, cokolwiek na człowieka przydzie,
A w niefortunie nazbyt nie tesknili.

Płacz albo nie płacz, z drogi swej nie zydzie
Boskie przejźrzenie, prózno sie kto zdziera:
Niewola ciągnie, choć kto nierad idzie.

Nadzieja dobra serca niech podpiera;
Zaż to, że źle dziś, ma źle być i potym?
Jedenże to Bóg, co i chmury zbiera,
I co rozświeca niebo słońcem złotym.