|
Prof. dr hab. Janusz Karwat jest prodziekanem Wydziału Humanistycznego Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. PREZYDENCI USA WOBEC ZSRR I ROSJI
JANUSZ KARWAT
Analizując stosunek prezydentów USA wobec ZSRR i Federacji Rosyjskiej należy brać pod uwagę poszczególne fazy dziejów najnowszych. Można wyróżnić cztery okresy: do drugiej wojny światowej, lata 1941 – 1946, konfrontacji zimnowojennej i przełomu XIX i XX wieku. Po 1919 r. Stany Zjednoczone odizolowały się od Europy z własnego wyboru, wskutek ustaw o neutralności. Po ataku Japonii na Pearl Harbor prezydent Franklin Delano Roosevelt stał się sojusznikiem Józefa Stalina w walce z państwami Osi. Sądzić należy, że prezydent amerykański uwierzył w zapewnienia sowieckiego przywódcy złożone w Teheranie i Jałcie, dotyczące praw narodów europejskich. Błędne kalkulacje Roosvelta na temat intencji ZSRR wpłynęły znacząco na los Europy Środkowschodniej (zgoda na sowiecki model demokracji). Wobec sowietyzacji tego regionu, po odrzuceniu przez Stalina planu Marshalla, prezydenci amerykańscy odpowiedzieli doktryną powstrzymywania komunizmu. Dobitnym przejawem te strategii było przeciwstawienie się przez Harr’ego Trumana sowieckiej ekspansji wobec Grecji i Turcji. Nastała epoka dwubiegunowej rywalizacji o hegemonię w świecie. Niewątpliwie kluczowym czynnikiem zimnej wojny był wyścig zbrojeń. Rosjanie bardzo szybko dopędzili i wyprzedzili Amerykanów w wielkości i sile niszczenia potencjału nuklearnego. Kolejni prezydenci zdawali sobie sprawę, że nie może dojść do wojny nuklearnej. Nie byłoby w tej wojnie zwycięzców, a zagwarantowane było jedynie wzajemne zniszczenie. Wojna koreańska pokazała wielkie ryzyko tego typu prób. Kryzys kubański postawił świat na krawędzi takiego konfliktu. Działania prezydentów USA wobec ZSRR były w dużym stopniu zdeterminowane stanowiskiem Kongresu. To w wyniku nacisku tego organu prezydenci Richard Nixon, Gerald Ford i Jimmi Carter zaangażowali się na rzecz praw człowieka, czyniąc je nowym polem sporów z ZSRR i obozem państw komunistycznych. Dla powstrzymywania ekspansji ZSRR w świecie prezydenci USA wykorzystywali z kolei swoja główną siłę – potencjał ekonomiczny. Niezmiernie ważne okazały się inne czynniki pozamilitarne: kreatywność społeczna, brak skrępowania ideowego, atrakcyjność kulturowa. Elementem polityki rosyjskiej prezydentów było również wspieranie niepodległościowych aspiracji narodów Europy Wschodniej. Manifestując okresową przychylność wobec Jugosławii, Rumunii czy Polski, czynili to, by „zagrać Rosjanom na nosie”, by pokazać, że są zdolni i gotowi do prowadzenia w tym rejonie polityki niezgodnej z interesami ZSRR. Ostatnią fazą okresu zimnowojennego były lata prezydentury Ronalda Reagana (1982-1989). Wbrew tworzonemu w tamtym czasie wizerunkowi, Reagan był politykiem antynuklearnym. Nie akceptował broni nuklearnej, którą uważał za niemoralną, ani strategii odstraszania. W zamian proponował wzajemne przeżycie, którego wyrazem był ogłoszony publicznie w 1983 r. projekt Strategicznej Inicjatywy Obronnej SDI (Strategic Defense Initiative). Jego celem było osłonięcie całego terytorium USA szczelną tarczą systemu antyrakietowego. Do budowy tego systemu postanowiono wykorzystać przestrzeń kosmiczną. Zapoczątkowanie przez Reagana tego niesłychanie trudnego i kosztownego programu, wciągnęło Moskwę w kolejną fazę wyścigu zbrojeń, w której po raz pierwszy skazana była na przegraną. Przyspieszyło to procesy dezintegracji ZSRR, wpłynęło na jego upadek i zakończyło zimną wojnę. Następca Reagana, prezydent George Bush, bez rozgłosu zaniechał kontynuacji SDI z wyjątkiem niezwykłego rozwoju badań i technologii, korzystając z potężnego zastrzyku funduszy federalnych. Jego syn George W. Bush w trzy miesiące po objęciu urzędu (1 maja 2001 r,) ogłosił wznowienie prac nad tarczą antyrakietową o zasięgu nie tylko narodowym, lecz globalnym. Tym razem skierowanej nie przeciwko Rosji, ale państwom zaliczonych przez G. W. Busha do osi zła. Chodzi tu w pierwszej kolejności o Iran, z którym to na płaszczyźnie militarnej ściśle współpracuje Rosja. Po wydarzeniach z 11 września 2001 r. Rosja stała się kluczowym partnerem w wojnie z terroryzmem międzynarodowym. Administracji B. Clintona nie udało się w latach dziewięćdziesiątych XX w. przekształcić Rosji w państwo demokratyczne, nie odniosły skutku naciski w kwestii ochrony praw człowieka (Czeczenia). Federacja Rosyjska ewoluuje w kierunku państwa scentralizowanego, o demokracji sterowanej. Z pewnością sukcesem trzech ostatnich prezydentów USA było zachowanie strategicznej równowagi jądrowej (dwukrotne zredukowanie potencjałów obu państw) oraz nie dopuszczenie do proliferacji broni masowego rażenia w obszarze proradzieckim (Kazachstan, Białoruś, Ukraina). USA ciągle brakuje jeszcze całościowej i przemyślanej wizji polityki zagranicznej wobec Rosji i obszaru proradzieckiego. Do tej pory prowadzono ją incydentalnie , na zasadzie reakcji na poszczególne wydarzenia. W strategii poszczególnych prezydentów widać było szereg sprzeczności, zarówno w sferze wygłaszanych deklaracji jak i rzeczywistych działań. Analizując oddziaływanie prezydentów USA na państwa proradzieckie, zauważyć należy, że głównym celem ich strategii było umacnianie wpływów amerykańskich na tym obszarze. Jednak widać wyraźnie, że prezydenci nie doceniali roli Rosji na obszarze proradzieckim. Prezydentom brakowało całościowej, długofalowej i jednolitej polityki wobec azjatyckich republik byłego ZSRR. Wystarczy wspomnieć o ubiegłorocznych wydarzeniach w Osetii Północnej, Dagestanie, w których to Rosja była stroną, udzielając skutecznej pomocy mieszkańcom tych obszarów w konflikcie z Gruzją. . Odrębną kwestią jest tzw. polityka kaspijska, czyli gra o tamtejszą ropę. Tutaj prezydenci amerykańscy kierując się motywami politycznymi, działali wbrew logice rachunku ekonomicznego. Chodziło o wyeliminowanie Rosji i Iranu w tym subregionie, choć z punktu korzyści finansowych byliby to najlepsi dla USA partnerzy. Na Kremlu nie zrezygnowano w ostatnich latach z gry mocarstwowej. Przywódcy rosyjscy nie pozbyli się do końca iluzji mocarstwowości, tęsknoty za czymś, co przeminęło. Nostalgia wynika z postawy znacznej części Rosjan, którzy nie strawili jeszcze nowej rzeczywistości. Na szczęście nie żyjemy już w świecie podziałów imperialnych i ideologicznych. Dla administracji Baracka Obamy Federacja Rosyjska jest teraz na pewno ważnym partnerem, ale nie globalnym mocarstwem. Rosja zajęła w przypadku tarczy stanowisko bojowe, przyczyniając się do porozumień USA z Polską i Czechami. Jeżeli teraz Rosja zmieni zdanie i zechce z Ameryką współpracować w kwestii bezpieczeństwa, to Kongres spowolni finansowanie tego projektu, a Obama przestanie naśladować swego przeciwnika, który głosił, że budowa tarczy jest warunkiem sine qua non polityki amerykańskiej w Europie Wschodniej.
|