Uczelnieinfo.pl

Aktualności

Czym jest i jak funkcjonował dawny pałac – wykład z dziejów sztuki nowożytnej – dr Piotr Korduba Drukuj Email
Dr Piotr Korduba, ur. 1976, adiunkt i wicedyrektor w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.

Czym jest i jak funkcjonował dawny pałac – wykład z dziejów sztuki nowożytnej dr Piotr Korduba


Współczesna historia sztuki ma iście porażający obszar zainteresowań. Właściwie prościej byłoby powiedzieć jakie przejawy aktywności artystycznej jej nie interesują, niż wymienić te którymi się zajmuje. Porusza się pośród wszystkich epok od starożytności i wczesnego średniowiecza poczynając, a w ich ramach dalece przekracza tradycyjnie ze sztuką kojarzone obszary jak architektura, rzeźba i malarstwo. Ciekawią ją nie tylko formy dawnych kościołów, rozwój nagrobków i ołtarzy czy zmienność manier w malarstwie, ale też przedmioty artystyczne, współczesna sztuka perfomatywna czy nowe media. Od ugruntowania się dyscypliny jako nauki akademickiej w XIX w. nie tylko poszerzył się obszar badań historii sztuki, ale też na wiele rozpoznanych już problemów spojrzano inaczej, pełniej, nowocześniej. Dzieła sztuki przekazują nam także inną wiedzę niż ta, którą wyczytywali z nich nasi poprzednicy sprzed dziesięcioleci. Dziełom sztuki stawiamy dziś bowiem odmienne pytania, a przy wsparciu innych humanistycznych dyscyplin, zdołaliśmy z mozołem zrekonstruować zapomniane mechanizmy, które za powstaniem i funkcjonowaniem tych dzieł sztuki stały.
    Dobrym przykładem takiej odnowy spojrzenia jest współczesna wiedza na temat pałacu, rezydencji jako złożonego dzieła sztuki. Obiektu architektonicznego o określonej dekoracji i wyposażeniu, wyrastającego ze skomplikowanego związku stosunków społecznych, polityki i gospodarki epoki. Z pozoru wydawałoby się, że każdy z nas wie co to takiego pałac. Pałac to gmach wspaniały, duży i ładnie ozdobiony. Nie zawsze tak jednak bywa. Są pałace niezbyt wspaniałe, niezbyt duże i w wystroju skromne, ale bardzo ważne. Do niedawna o pałacach mówiło się w kontekście stylu; na przykład stylu epoki czy regionu, czy wreszcie stylu twórczości jego budowniczego. Z rzadka jedynie i tylko bardziej kompetentny przewodnik oprowadzający po obiekcie, przywołał jakąś anegdotę z dawnego życia budowali, dzięki której choć na chwilę czytelniejsza stawała się amfilada pokoi i sal. Styl pałacu, nazwisko jego budowniczego to wiedza cenna, ale względem istoty pałacu powierzchowna i daleka od zrozumienia do czego ten artystyczno-społeczny fenomen służył. Wiedza o pałacu ograniczona do jego budowlanej skorupy, to jak wiedza o kościele bez świadomości czym jest liturgia w nim sprawowana. Bez znajomości społecznego kontekstu rezydencji, a zarazem politycznego zaplecza jej mieszkańców, bez rozeznania w ich obyczajowości, będziemy w pałacu ciągle intruzami, niedorosłymi do jego progów gośćmi.
Dziś już wiemy, że nowożytny, przede wszystkim barokowy pałac (XVII-XVIII w.), to strukturą niebywale przemyślana, uporządkowana i precyzyjnie oddająca porządek tamtego świata. Świata absolutystycznych monarchów, niepodzielnie władających państwami, traktowanymi jako prywatna własność. W takim świecie pałac jest jakby pierwszym, najważniejszym w państwie domem. Jest wycinkiem, ekstraktem z królestwa, księstwa czy rozległej własności ziemskiej. W jego architekturze w dekoracji i w wyposażeniu wnętrz, w otaczającym go ogrodzie musi znaleźć oparcie majestat, tych którzy w nim mieszkają.  
     Zadaniem pałacu jest epatowanie wspaniałością. Ta wspaniałość nie jest dowodem zamożności, jest komunikatem. To jeden ze sposobów wypowiadania głębokich treści, pomocnych w dochodzeniu do celów politycznych i dynastycznych. Absolutystyczna władza doby baroku nosiła znamiona boskości, a przepych i wspaniałość były tego dowodami. Dekoracja rezydencji odwoływała się do etycznych i moralnych cnót monarchy jako głowy państwa, ale także jego heroizmu jako pierwszego w państwie żołnierza. Przedstawiała go jako patrona nauk i sztuk. Pałac był więc siedzibą ziemskiego boga. Miał charakter patriarchalny, ale zamieszkiwało go sporo osób, od władcy w różnym stopniu zależnych i w różnym stopniu uprzywilejowanych. Ich status objawiający się w zajmowanych urzędach, a co za tym idzie w dostępności do króla wymuszał odpowiednią organizację przestrzeni pałacu. Przestrzeni, której zadaniem było sprostanie skomplikowanemu zjawisku: pogodzenia ciągłej bliskość wielu osób z dzielącym je społecznym dystansem. Pomagał w tym, jak i dziś wspomaga monarchów i głowy państw, ceremoniał. Uroczysty akt lub obrzęd obejmujący wybranych ludzi, przebiegający w określonej przestrzeni i danym czasie, według ustalonego planu z zachowaniem symbolicznych form. Choć z dzisiejszego punktu widzenia ceremoniał może wydawać się jedynie zestawem zbędnych, skomplikowanych i nadętych czynności, to naprawdę służył porządkowaniu chaosu, który bez niego wkradłby się w dworskie społeczeństwo. Ceremoniał i etykieta były mechanizmami panowania nad poddanymi.
Pałac wznoszono według zasad ceremonialnych. Liczba dziedzińców wynikała z rangi rezydencji, a status społeczny przybysza warunkował, przez które z nich można przejechać, a przez które przejdzie już pieszo. Okazałe schody służyły nie tylko pokonywaniu poziomów gmachu, ale zaaranżowania paradnego wejścia w orszaku. Ceremoniał ustalał liczbę i rodzaj apartamentów – podstawowej jednostki pałacowej przestrzeni. Regulował też zestaw składających się niego pomieszczeń. Niekończące się amfilady pokoi nie służyły zmęczeniu przechodzących przez nie gości, a reglamentowaniu ich dostępu do władcy.
Spoglądając w ten sposób na pałac, docieramy do jego istoty jako żywego domu. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie zrozumieć bliskość sztuki i życia, ich naturalny splot, który znamionował minione epoki.