Uczelnieinfo.pl

Aktualności

Romantyczne spory o ideę narodu– Prof. UAM dr hab. Jerzy Fiećko Drukuj Email
Jerzy Fiećko (ur. 1960) – prof. dr hab., historyk literatury w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Romantyczne spory o ideę narodu – prof. dr hab. Jerzy Fiećko
    
    Dyskusja na temat idei narodu, zmierzająca do odpowiedzi na pytanie: kto ma pełne prawo uważać się za Polaka – była jedną z najważniejszych w porozbiorowych dziejach. Zwłaszcza po upadku powstania listopadowego kwestia ta nabrała zasadniczego znaczenia. Najwybitniejsi pisarze pierwszej i drugiej generacji romantyków – Mickiewicz, Krasiński, Słowacki, Norwid – w debacie tej odegrali rolę nader istotną, a najbardziej przejrzyste i zarazem konkurencyjne projekty narodowej formy nakreślili bodaj pierwsi z wymienionych, czyli autorzy Pana Tadeusza i Nie-Boskiej komedii.
    W epoce między powstaniem listopadowym i styczniowym, kiedy to zbiorowe myślenie o przyszłości w znacznym stopniu kształtowała Wielka Emigracja, w zajmującej nas tu dyskusji splatały się ze sobą dwie koncepcje, uważane nierzadko za przeciwstawne. Po pierwsze, oświeceniowa (a w Polsce mająca korzenie w czasach staropolskich) wizja narodu jako obywatelskiej wspólnoty politycznej, choć trzeba przypomnieć, iż w I Rzeczpospolitej pełnię praw politycznych posiadała tylko jedna warstwa społeczna, czyli szlachta. W XIX wieku zwolennicy obywatelskiej idei narodu musieli więc odpowiedzieć na pytanie, komu jeszcze należy przyznać prawo decydowania o losach Polski, gdy ta się odrodzi.
Po wtóre, ważną rolę zaczęła odgrywać romantyczna koncepcja, definiująca naród jako w pierwszym rzędzie wspólnotę kulturową. W myśl tej koncepcji nie tyle suwerenne państwo, co raczej język, kultura (w tym zwłaszcza literatura), tradycja (obyczaj), także religia stanowiły najważniejsze spoiwa, pozwalające związać różne warstwy społeczne oraz grupy etniczne w integralny byt narodowy. Niektórzy polscy politycy i pisarze poszukiwali kompromisu pomiędzy tymi dwiema ideami. Na przykład Tadeusz Kościuszko, naczelnik insurekcji z 1794 roku oraz Joachim Lelewel, wybitny historyk i jeden z przywódców powstania listopadowego, skłonni byli pojęcie narodu rozciągać na wszystkie warstwy społeczne, nie chcieli też wiązać go z wąsko rozumianą formułą etniczną. Kompromis między tymi dwiema wersjami musiał opierać się na zakwestionowaniu nadrzędnej roli zasady etnocentrycznej, w której plemienne pochodzenie było najważniejsze, zasady, która naród jako zbiorowość chciała ogrodzić barierami pierwotnego pochodzenia i języka. Ale i takie pojmowanie narodu, jako wspólnoty zamkniętej, odrzucającej ludzi mających etnicznie inne korzenie, w XIX wieku nabierało coraz większego znaczenia.
Mickiewicz, dorastający na terenach dzisiejszej Białorusi i Litwy, gdzie sąsiadowały ze sobą różne wspólnoty etniczne i religijne, wąsko rozumiany nacjonalizm odrzucał. Próbował zaprojektować i współczesnym narzucić nowoczesne wyobrażenie narodu jako zbiorowości, w której równoprawną rolę odgrywałyby różne stany społeczne, grupy etniczne i religie. Warto pod tym kątem spojrzeć choćby na Pana Tadeusza (1834), poemat, któremu nazbyt często przypisuje się zamysł bezkrytycznej apologii szlachty i Polski powiatowej. Owszem, poeta z życzliwym zrozumieniem odnosił się do wielu elementów kresowej tradycji sarmackiej, ale wiele z nich też, na czele z rodzimym anarchizmem (tytułowy zajazd na Soplicowo!) potępiał. Już niektórzy dawniejsi badacze spuścizny Mickiewicza (na przykład Juliusz Kleiner czy Kazimierz Wyka) podkreślali, iż w epopei spoglądał on nie tylko wstecz, w historyczną przeszłość, ale też „antycypował przyszłość”, tworząc spójną i nowatorską na owe czasy wizję narodu obywateli równych wobec prawa, bez względu na ich pochodzenie społeczne i przynależność religijną lub etniczną. W epickiej opowieści pełnoprawnymi Polakami stają się nie tylko szlacheccy mieszkańcy Soplicowa czy dobrzyńskiego zaścianka, ale też okoliczny lud (niekoniecznie polski w znaczeniu ściśle etnicznym) czy Żyd Jankiel, wyznawca judaizmu. Jankiel zresztą należy do centralnych figur poematu, jest jednym z głównych kreatorów niepodległościowego spisku, w intencji autora – stanowi wzór nowoczesnego polskiego patriotyzmu.
Patronującą epopei koncepcję wiążącą polityczną i kulturową ideę narodu Mickiewicz rozwijał w latach późniejszych, nawiązywał do niej m.in. w wykładach paryskich (1840-1844), w których z jednej strony gloryfikował zasady leżące u podstaw demokracji szlacheckiej, z drugiej dowodził, że „szlachta sama się zabiła” (w domyśle: odpowiada za utratę suwerenności), bowiem na czas nie potrafiła w przestrzeń spraw publicznych wciągnąć innych społeczności żyjących we wspólnym państwie. W sposób najbardziej wyrazisty i jednoznaczny za obywatelską formułą narodu opowiedział się w roku 1848, na początku Wiosny Ludów, kiedy to w Rzymie ogłosił Skład zasad, swoistą, złożoną z 15 punktów, „małą konstytucję” dla przyszłej Polski. Postulował tam równość wszystkich obywateli wobec prawa, równość, która każdemu gwarantowała możliwość pełnoprawnego udziału w wyłanianiu narodowej władzy i ubiegania się o jej sprawowanie. Domagał się więc równych praw w przyszłej Polsce dla wszystkich stanów i narodowości (dla „braci Słowian”, ale i dla Żydów), bez względu na ich wyznanie religijne, bo wszystkie religie miały mieć równorzędny status. Wreszcie bez względu na płeć – punkt 11 („Towarzyszce żywota, niewieście, braterstwo i obywatelstwo, równe we wszystkim prawo”) czynił z Mickiewicza jednego z prekursorów ruchu emancypacyjnego w Polsce. Poeta przyszłą Polskę wyobrażał jako republikańską i demokratyczną wspólnotę wolnych i odpowiedzialnych obywateli.
Ale nie była to idea powszechnie wtedy podzielana. Na przykład Zygmunt Krasiński wspólnotę narodową definiował na sposób znacznie bardziej konserwatywny i tradycyjny. Z głośnych dzieł mesjanistycznych, pisanych przez niego w latach 40. – chodzi zwłaszcza o Przedświt i Psalmy przyszłości – wyprowadzić można raczej etnocentryczną wizję polskiej zbiorowości. W jego przekonaniu naród w pierwszym rzędzie stanowią dwa stany etnicznie „czyste”, a więc sprawująca polityczne i moralne przywództwo szlachta oraz wymagający pedagogicznej opieki wiejski lud. Stan trzeci, mieszczaństwo (nie mówiąc o grupach etnicznie i religijnie wyraźnie odrębnych, jak Żydzi) sytuował gdzieś na marginesach polskiej wspólnoty. Z podobnego stylu myślenia u schyłku XIX wieku wyrośnie polski nacjonalizm.
W pierwszej połowie XIX wieku, naznaczonej brakiem suwerenności, romantyczni pisarze nie tylko wyrażali zbiorowe marzenie o odzyskaniu przez Polskę wolności, ale także próbowali projektować jej przyszły kształt polityczny. Wtedy właśnie narodziła się nowoczesna wizja narodu jako republiki równoprawnych obywateli. I wtedy też wielu zwolenników zaczęła znajdować koncepcja etnocentryczna, odwołująca się w pierwszym rzędzie do kryteriów plemiennych i/lub religijnych. Rodziły się dwie odmienne wizje Polski i dwa przeciwstawne modele patriotyzmu.